Przesłanie z okazji otwarcia FIFA World Cup 2014

Jej Ekscelencja Pani Dilma Rousseff
Prezydent Federacyjnej Republiki Brazylii

Szanowna Pani Prezydent!
W odpowiedzi na Pani zaproszenie z przyjemnością przesyłamy przesłanie z okazji otwarcia Mistrzostw Świata 2014.

Przesyłamy serdeczne pozdrowienia mieszkańcom Brazylii w momencie, kiedy witają oni w swojej ojczyźnie reprezentantów tak wielu krajów, by podziwiać sportowe talenty. Niewiele okazji może poszczycić się tak bogatym przekrojem ludzkości, obejmującym osoby o różnorodnym pochodzeniu etnicznym, religijnym i kulturowym. Jasnym jest dla każdego obserwatora, że dyscyplina sportowa, która przywiodła te narodowości do Brazylii, została przez tę wspaniałą różnorodność uczestników tylko wzmocniona. Cieszyć się tym faktem oznacza odrzucić uprzedzenia w każdej postaci. Doprawdy najbardziej uderzająca w tym nadzwyczajnym spektaklu piłkarskim jest jego zdolność odzwierciedlenia globalnej kultury, która wyłoniła się w tej epoce. A gromadząc narody w przyjaźni, wskazuje dobitnie, że współpraca oraz wspólny wysiłek są możliwe we wszystkich dziedzinach.

Obecnie ludzkość połączona jest globalną cywilizacją. Gdy świat rozwija się w swojej organicznej ewolucji, niechaj przez chwilę rozważy cechy, które tak wspaniale uosabiają Brazylijczycy, gdyż ścieżka do pokoju wymagać będzie wielkich serc, pasji dla postępu, nieograniczonej kreatywnej energii, wielkiej wytrzymałości, siły czerpanej z różnorodności oraz umysłów oświeconych przez ducha tego wieku i inspirowanych dążeniem do sprawiedliwości. Ludzie na świecie są jak różnobarwne kwiaty w jednym, wspaniałym ogrodzie. Czyż jest inny naród lepiej uosabiający tę prostą, ale jakże istotną prawdę niż Brazylijczycy? W żywych, przeplatających się kolorach tego kraju świat może zobaczyć swoje własne oszałamiające, przyszłe możliwości.

Zawody sportowe, nawet na tak wielką skalę, nie mogą przyćmić poważnych wyzwań, w obliczu których staje ludzkość. Jednakże mamy nadzieję, że w najbliższych tygodniach widzowie na całym świecie – zwłaszcza młodzież – zaczerpną otuchy z wielu przykładów współpracy, fair play, waleczności oraz podejmowania usilnych starań, które z pewnością pojawią się w turnieju. Jeśli Bóg pozwoli, zademonstrują oni te same cechy w swoim życiu, w służbie dla swoich społeczności i promowaniu idei pokoju. Czy to pracując dla wyeliminowania każdego przejawu rasizmu czy dyskryminacji, głosząc równość kobiet i mężczyzn lub dążąc do wspierania sprawiedliwości, wysiłki każdego członka wspólnoty ludzkiej są niezbędne. Konstruktywna zmiana jest wszędzie możliwa. Mężczyźni, kobiety, młodzież oraz dzieci – wszyscy mogą wnieść istotny wkład.

Oczekujemy chwili, kiedy rywalizacja pomiędzy narodami będzie zjawiskiem obserwowanym tylko na arenach sportowych, podczas gdy interakcje na poziomie globalnym będą zdominowane przez współpracę, wzajemność i wsparcie. Mamy wielką nadzieję, że te mistrzostwa przyczynią się do renomy wielkiego narodu brazylijskiego jako gospodarza i że to wydarzenie zainspiruje nie tylko do przemijającej przyjaźni, ale również trwałej solidarności wśród jego wszystkich uczestników oraz niezliczonych milionów widzów.

Powszechny Dom Sprawiedliwości

Advertisements

Zniszczenie cmentarza bahaickiego przez irańską Gwardię Rewolucyjną w Szirazie

Międzynarodowa wspólnota bahaicka doznała szoku na wiadomość o Gwardii Rewolucyjnej Iranu, która rozpoczęła właśnie roboty ziemne na terenie ważnego historycznie cmentarza w mieście Sziraz. Właśnie tam, pośród innych zmarłych, pochowano zwłoki dziesięciu kobiet, które w 1983r. skazane zostały na śmierć przez powieszenie, co stało się symbolem krwawego prześladowania bahaitów w Iranie.

„30 kwietnia nadeszły z Iranu wiadomości o tym, że na terenie cmentarza rozpoczęto roboty ziemne i niszczenie grobów. Około 40 – 50 samochodów ciężarowych ustawiono w jednej linii, by usuwając ziemię, przyspieszyć mogły prowadzone tam prace.” – powiedziała pani Bani Dugal – główna reprezentantka Bahaickiej Wspólnoty Międzynarodowej przy ONZ.  „Pilne apelujemy do wspólnoty międzynarodowej, by zaprotestowała w tej zatrważającej sprawie.”  „Apelujemy też bezpośrednio do Prezydenta Iranu Hassana Rouhani, by położył kres temu aktowi profanacji.”

Z otrzymanych raportów wynika, że pracownicy Gwardii Rewolucyjnej rozkopali na terenie cmentarza powierzchnię 200 metrów kwadratowych o głębokości 1,5 metra. Wykopany dół znajduje się w pobliżu bardzo starych grobów w zachodniej części cmentarza, ale najprawdopodobniej umieszczone tam szczątki zmarłych nie zostały jeszcze naruszone.  Pani Dugal powiedziała również, że irańscy bahaici zwrócili się bezpośrednio do Gwardii Rewolucyjnej z prośbą o postawienie planowanego wcześniej budynku na obszarze, na którym nie ma jeszcze grobów oraz o wykorzystanie pozostałej części cmentarza do stworzenia skweru zieleni, nie naruszając w ten sposób szczątków zmarłych.  „Z takim apelem zwrócili się bahaici do różnych władz miasta i prowincji w tym do głównego dowódcy Gwardii Rewolucyjnej, do władz samorządowych miasta Sziraz, do prowadzącego piątkowe modlitwy imama, do gubernatora miasta, do prokuratora generalnego Iranu oraz do głównego sędziego, lecz nie otrzymali żadnej odpowiedzi.” – mówi pani Dugal.

Od wczesnych lat 20-tych XX w. teren ten należał i użytkowany był przez bahaitów z Szirazu, jednak został skonfiskowany został przez rząd w 1983, kiedy to tablice nagrobne zostały zrównane z ziemią, a główny budynek zniszczony. Trzy lata później lokalna Gwardia Rewolucyjna ogłosiła, że przejmuje ten teren. Postawiono również tablicę, informującą o tym, że na danym obszarze wybudowany ma zostać „budynek sportu i rekreacji” .

Na cmentarzu pochowanych zostało około 950 bahaitów.  Spośród najbardziej wybitnych osób, których szczątki spoczywają na tym cmentarzu, znajduje się „dziesięć bahaickich kobiet z Szirazu”, które powieszone zostały 18 czerwca 1983 roku u szczytu kampanii śmierci skierowanej przeciwko bahaitom. Między 1979 a 1988 rokiem zostało zabitych w Iranie ponad 200 bahaitów.  Dziesięć wspomnianych kobiet było w wieku od 17 do 57 lat, oskarżone zostały one o takie „przestępstwa” jak: bycie „syjonistką” i prowadzenie zajęć dla dzieci (odpowiednik „szkółki niedzielnej”). Ich bezprawne i dramatyczne egzekucje zostały potępione przez cały świat. Po wykonaniu wyroku Prezydent Stanów Zjednoczonych Ronald Reagan zaapelował do irańskiego rządu o ułaskawienie innych skazanych na śmierć 12 bahaitów.  W czasie procesu wspomnianym dziesięciu kobietom powiedziano, że zostaną wypuszczone, o ile wyrzekną się swojej wiary. „Niezależnie od tego, czy to akceptujesz czy nie, jestem bahaitką” – powiedziała dwudziestoośmioletnia Zarrin Muqim-Abyanih. „Tego nie możesz mi zabrać. Jestem bahaitką całą sobą i całym moim sercem.”  Najmłodsza z nich Mona Mahumdnizhad, mająca zaledwie 17 lat w dniu swojej śmierci, została upamiętniona przez liczne piosenki i filmy. Jej wyraźna niewinność i odważna postawa w obliczu śmierci sprawiła, że stała się ona, wraz z pozostałymi dziewięcioma kobietami, międzynarodowym symbolem surowego ucisku bahaitów w Iranie.

Ataki na bahaickie cmentarze stały się w ostatnich latach powszechną cechą prześladowania bahaitów w Iranie. Między 2005 a 2012 co najmniej 42 należące do bahaitów cmentarze zostały w jakiś sposób zniszczone.  Ataki te, prowadzone za poparciem rządu w sposób jawny lub ukryty, to np.: wrzucanie bomb do kostnic, wywracanie kamieni nagrobnych, wyrywanie posadzonych roślin, malowanie na murach cmentarnych anty-bahaickich napisów i bezczeszczenie zwłok.

Chciałem zmienić świat. Doszedłem jednak do wniosku, że mogę jedynie zmienić siebie

W podręczniku do historii w podstawówce przeczytałem myśl Aldousa Huxleya: “Chciałem zmienić świat. Doszedłem jednak do wniosku, że mogę jedynie zmienić siebie.” Była ona dla mnie wielkim odkryciem. Od tamtej pory widzę rzeczywistość w zupełnie inny sposób. Ta pozornie pełna egzystencjalnej beznadziei konstatacja przy bliższej analizie okazuje się instrukcją zbawienia ludzkości.

Często wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, jak wielki potencjał przekształcania rzeczywistości posiada. Nie wiemy, że inni ludzie nas obserwują i zdarza się, że ośmielają się coś zrobić idąc za naszym przykładem. Pisma bahaickie rozbudzają świadomość w każdym z nas, że zmieniając siebie zmieniamy świat.

Wspaniale jest obserwować setki młodych ludzi zapoznanych z tym dwupoziomowym mechanizmem, którzy biorą odpowiedzialność nie tylko za własne życia, ale także za życia innych. Inspirujemy siebie nawzajem. Nagranie pokonferencyjne “Dwojaki cel moralny” właśnie doczekało tłumaczenia na język polski.

Jak pomóc dzieciom w czasie wojny?

Jednym z zaleceń Bahá’u’lláha jest troska o rozwój najmłodszych. Zaprzyjaźniona z nami rodzina prawosławno-bahaicka posiada bardzo głębokie zrozumienie tego tematu. Ich wysiłki są skoncentrowane na budowaniu rodziny zastępczej, szczególnie dla dzieci z krajów dotkniętych konfliktami zbrojnymi. Mając w pamięci fakt, że znaczna liczba polskich dzieci została ocalona w czasie II wojny światowej przez zagraniczne rodziny, zachęcają nas, żyjących w pokoju Polaków, do przyjęcia postawy podobnej wybawcom sprzed laty. Zachęcam do zapoznania się z ich listem otwartym do Polaków:

Witajcie, piszemy ten otwarty list kierując go do tych, którym miejmy nadzieję poruszona sprawa nie będzie obojętna.

Prowadzimy od 9 lat rodzinę zastępczą. Od ponad roku jesteśmy zawodową rodziną zastępczą. Nabyte doświadczenie upewnia nas, że jest to bardzo dobra forma opieki zastępczej. Obserwując wydarzenia w Syrii i beznadziejny los dziesiątek czy nawet setek tysięcy dzieci zastanawialiśmy się czy podjęta była próba utworzenia takiej formy opieki dla dzieci uchodźców. Jeśli nie, jesteśmy zainteresowani, aby przetrzeć szlaki. Sami zaopiekowalibyśmy się dzieckiem, które przeżyło koszmar wojny, straty najbliższych i ciężkiej podróży w nieznane. Chcielibyśmy też znaleźć inne rodziny, które mogłyby zrobić podobnie. Nie myślimy tu o adopcji, do której potrzebne są międzynarodowe umowy (których z Syrią nie ma) i która w zasadzie wyrywa dziecko z jego korzeni i historii ale o zastępczej formie opieki.

Co naszym zdaniem daje opieka zastępcza: – dziecko rozwija się w rodzinie, gdzie może liczyć na bezpieczeństwo, pomoc, opiekę i troskę, nabywa zachowań typowych dla życia w rodzinie, przyswaja obowiązki dostosowane do swego wieku – dziecko chodzi do szkoły (tu pojawia się poważny problem językowy ale przy współudziale szkoły i przychylnych osób, których wokół na szczęście nie brakuje – do pokonania) – dziecko jest pod stałą opieką lekarską – dziecko nie jest “wyrwane” od korzeni, zachowuje przynależność do swej kultury, religii, ma kontakt z rodziną biologiczną czy krewnymi – po zakończeniu działań wojennych i zakończonej odbudowie miejsca zamieszkania może wrócić do domu lub zostać i starać się z pomocą zastępczej rodziny ułożyć sobie życie na nowym miejscu – brak jest sytuacji zagrażających życiu czy zdrowiu dziecka (poza oczywiście wydarzeniami losowymi, od których nigdy nie można zupełnie się zabezpieczyć) – rodzina otrzymuje wsparcie finansowe na pokrycie kosztów utrzymania dziecka (nie znamy danych dot. kosztów utrzymania dziecka w obozie czy ośrodkach dla uchodźców ale wydaje nam się, że koszt nie byłby większy a osiągnięty efekt nieporównywalny – nie jest wykorzystywane do pracy zarobkowej (co często ma miejsce nawet gdy dzieci przebywają w obozach dla uchodźców – wg ostatnich raportów).

Oczywiście widzimy wartość istniejących już form pomocy i opieki. Ośrodki, obozy i wszelka pomoc humanitarna jest niezbędna. Wydaje nam się jednak, że opieka zastępcza byłaby dobrym uzupełnieniem tego co już się robi. Los tych dzieci nie jest nam obojętny i gdyby udało się przetrzeć nowe szlaki i zachęcić inne rodziny do takiego kroku, jak wiele z tych samotnych dzieci mogłoby żyć w rodzinie i zdrowo się rozwijać!

Czego oczekujemy: Po pierwsze rady, gdzie się udać, z kim rozmawiać. Piszemy już maile do organizacji, które się zajmują w ten czy inny sposób pomocą uchodźcom i zbierają dary, ale mamy świadomość, że z ich punktu widzenia, gdy zajmują się pomocą globalną jest to sprawa zbyt jednostkowa. Po drugie wsparcia, na razie czysto duchowego. Gdy projekt się rozwinie będziemy szukali takich rodzin, pewnie też osób, które mogłyby się zaangażować w pomoc w inny sposób ale to pewnie kwestia miesięcy (miejmy nadzieję, że kilku a nie kilkunastu). Po trzecie, rozpropagowania samej idei. Im więcej osób o tym rozmawia, myśli, tym więcej później konkretnej pomocy dzieci otrzymają.

Co w ogóle o tym sądzicie? Jesteśmy na początku drogi, przed nami rozmowy z państwowymi instytucjami. Jakieś wskazówki? Mamy wizję i pewność, że ta forma opieki powinna mieć miejsce i powinna się rozwinąć jako stały punkt niesienia pomocy w przypadku konfliktów. Dzieci nie wymyśliły granic więc i my nie chcemy się tych granic trzymać. Poza tym i polskimi uchodźcami-dziećmi ktoś się kiedyś zajmował, np. http://blogbiszopa.pl/2010/01/polskie-dzieci-maharadzy/

Pozdrawiamy serdecznie, Anna i Mariusz Piotrowicz, Białystok

Kontakt do autorów listu: piotrmarian@wp.pl

?!@#$%^&*()_+

Image

W każdym wieku i cyklu wszystkie rzeczy stwarzał  On od nowa poprzez olśniewające światło Objawicieli swej cudownej Istoty, tak, by nic, co w niebie i na ziemi odbija znaki Jego chwały, nie było pozbawione potoków Jego miłosierdzia ani nie traciło nadziei na deszcze Jego łask. Jakże wszechobejmujące są cuda Jego bezgranicznej łaski! Patrz, jak przepoiły całość stworzenia. Moc ich działania jest tak ogromna, że w całym wszechświecie nie znajdzie się jeden atom, który by nie głosił dowodów na Jego potęgę, który by nie sławił Jego świętego imienia czy nie wskazywał na promienne światło Jego jedności. Tak doskonałe i rozległe jest Jego tworzenie, iż ani umysł, choćby najlotniejszy, ani serce, choćby i najczystsze, nie pojmie przenigdy istoty najlichszego z Jego stworzeń a tym bardziej nie zgłębi tajemnicy Tego, który jest Słońcem Prawdy, niewidzialną i niepoznawalną Istotą. Wyobrażenia najpobożniejszych spośród mistyków, zdobycze najwybitniejszych z ludzi, największa pochwała, jaką język czy pióro człowieka wyrazi, wszystkie one są jeno wytworami skończonego umysłu ludzkiego i podlegają jego ograniczeniom. Dziesięć tysięcy proroków, a każdy z nich Mojżeszem, rażonych jest na Synaju swojego poszukiwania gromem Jego wzbraniającego głosu: „Nigdy Mnie nie ujrzysz!”; podczas gdy miriady posłańców, a każdy wielki jak Jezus, stoi na swych niebiańskich tronach strwożona zakazem: „Mojej Istoty nigdy nie zrozumiesz!” Od niepamiętnych czasów był On, Boski Byt, okryty welonem niewysłowionej świętości swojego wyniosłego Ja i wiekuiście pozostanie spowity w nieprzeniknioną tajemnicę swej niepoznawalnej Istoty. Każda próba osiągnięcia zrozumienia Jego niedostępnej Rzeczywistości kończyła się kompletnym oszołomieniem, a każde usiłowanie zbliżenia się do Jego wyniosłego Ja i ujrzenia Jego Istoty prowadziło do beznadziei i niepowodzenia.

Bahá’u’lláh

Nie piszę o tym czy Bóg istnieje, czy nie. Czym są odczuwanie, doświadczenie i pojęcie Boga? Jak ugryźć to jabłko, które zajmuje nasze abstrakcyjne myślenie od momentu, gdy zaczęliśmy mieć możliwość tak myśleć? W świetle słów cytatu, jest to daremny wysiłek, bo prowadzi do beznadziei i niepowodzenia. Ale jak się nie powstrzymać, jeśli chodzi o temat tak istotny? W końcu nasza cała istota będąca fizycznym, metafizycznym, kwantowym, wielowymiarowym wszechświatem każdego dnia, nieświadomie bądź świadomie, pragnie jednego – tego, co kryje się za szeroko rozumianym, trochę wypaczonym, naładowanym emocjonalnie słowem “Bóg”.

A przecież jednak teraz o tym piszę, zainspirowany i przebudzony wypowiedziami ze Świętych Pism i nie tylko dzielę się tym, jak to widzę na dzień dzisiejszy. Bo dla prostaka i naiwniaka zostają kłótnie, waśnie, wojny z powodu tematu Boga. Jak wiele przykładów mamy, że każda dysputa jest próżną i jałową próbą zrozumienia Niepoznawalnego? Wszystkim czym się zajmujemy sprowadza się do jednego, i tak właśnie jest, jedno pragnienie nami kieruje, jeden cel nam gra w sercu, jedno tylko chcemy osiągnąć – poznać Boga. Brzmi to może radykalnie bądź kontrowersyjnie, ale nic bardziej mylnego. Jeśli zastanowimy się w umysłach naszych dostrzeżemy, że osąd nasz jest tylko echem informacji kultury, w jakiej się wychowywaliśmy – dodatkowo często tak nagiętej pod egoistyczne intencje, nawet niesprawdzonej i co gorsza z drugiej ręki. Niezależne poszukiwanie prawdy jest jak osobowość otwierająca nam drzwi, a zrozumienie i wytrwałość jak charakter, który pozwala nam je utrzymać otwarte.

Więc w naszym poszukiwaniu sprawdzamy wszystko. Zmianą dokonującą się we wszystkich głównych wspólnotach religijnych jest nabierające tempa przechodzenie wyznawców z tradycyjnych, rodzimych wyznań do ruchów religijnych przykładających główne znaczenie do poszukiwania duchowego i osobistych doświadczeń swoich członków. Na przeciwnym biegunie pozaziemskie postrzegania, nakazy “samopoznania”, wycofanie się na odludzie, charyzmatyczna egzaltacja, różne formy entuzjazmu związane z Nowym Wiekiem (New Age) i zdolności podnoszenia świadomości przypisywana narkotykom i halucynogenom przyciąga o wiele liczniejszych i bardziej zróżnicowanych zwolenników(…). Dla bahaity mnożenie się kultów i praktyk, które w wielu umysłach mogą nawet wzbudzać awersję, służy głównie jako przypomnienie intuicyjnego przeczucia uosobionego w starej opowieści o Majnun, który przesiewał pył w poszukiwaniu ukochanej Layli, chociaż miał świadomość, że była czystym duchem: Szukam jej wszędzie; może gdzieś ją odnajdę.

Tak właśnie błąkając się w tym labiryncie psychiki ludzkiej rodzimy dzieci, które następnie sami pożeramy. Poszukujemy Boga nie wiedząc nawet co jest przedmiotem tęsknoty. Obłęd, jaki wkradł się i pasożytniczo egzystuje w naszej świadomości oray podświadomości, biorze w swoje szpony ster naszego dziedzictwa, udaje najbliższą nam osobę, aby codziennym gwałtem i iluzją wybawienia wpuszczać nas na karuzelę manipulacji i bezcelowości.

Ale w tym chaosie też jest miejsce na poznanie. Podzielę się pewną ciekawostka którą usłyszałem, sparafrazuję ją, na przykładzie larwy i motyla. Jeśli obecny stan świadomości ludzkiej, patrząc kolektywnie, miałby przybrać obraz larwy, to czy przebudzony i świadomy człowiek zabije larwę mając w swojej głowie widok pięknego motyla? No nie! Pozwolić żyć innym, mając na pierwszym miejscu zmianę samego siebie, jest kluczowym ruchem na planszy związków i relacji międzyludzkich.

Można powiedzieć, że pojęcie Boga jest ściśle związane z samopoznaniem. Imam Ali nauczał nas: Ten poznał Boga, kto sam siebie poznał. Będąc szczerym z samym sobą każdy przyzna, że w niewielkim procencie zna samego siebie i mieszczącą się w nas bezkresną rzeczywistość. To pokazuje, że droga do poznania mieści się w nieskończonym wymiarze, w którym “czas” jest wiecznością.

Uświadomiwszy sobie swą niemoc w osiągnięciu dostatecznego zrozumienia tej spoczywającej w tobie Rzeczywistości, przyznasz skwapliwie, iż próżne są wszelkie podejmowane przez ciebie lub przez którąkolwiek ze stworzonych rzeczy wysiłki, by zgłębić misterium Boga żywego, Słońca nieprzemijającej chwały, Pradawnego wiecznotrwałych dni. Już samo to wyznanie bezradności, do jakiego każdy umysł musi w końcu dojść drogą dojrzałej kontemplacji, stanowi punkt szczytowy ludzkiego zrozumienia i wyznacza moment kulminacyjny rozwoju człowieka.

Wysiłek, jaki wkładamy w poprawę i poszerzanie świadomości, zbliża nas do przedmiotu naszego pragnienia, który “należy uznawać za cel nieosiągalny”. Z drugiej strony otrzymaliśmy słowa pokrzepiające zmęczonego poszukiwanie i samorealizacją ducha, zdają się one być nagrodą za nasz trud: O sługo Mój. Bądź mi posłuszny, a uczynię cię podobnym samemu Sobie. Mówię >> Stań się<< i się stało, i ty powiesz >>Stań się<< i stanie się. Pytanie się nasuwa z jedną odpowiedzią, gdzie szukać i dokąd zmierzać? Odpowiedź brzmi: w sobie i ku sobie.

Słuchem twoim jest Mój słuch; słuchaj nim zatem Wzrokiem twoim jest Mój wzrok; spoglądaj nim, abyś w najskrytszych głębinach duszy twojej świadczył o wspaniałej Mej świętości, a Ja, bym w Sobie samym świadectwo dał wzniosłego twego stanu.

Temat ten jak widać jest bez końca. Kończę poezją Rumiego.

Ani Chrześcijanin, Żyd, ani Muzułmanin, ani Hindus,Buddysta, sufi czy zen.

Żadna religia ani system kulturowy.
Nie jestem ze Wschodu ani z Zachodu,
ani z głębi oceanu ani z ziemi,
ani naturalny ani eteryczny,
ni stworzony z elementów.

Nie istnieję. Nie jestem z tego świata ani z tamtego,
nie jestem potomkiem Adama ani Ewy,
ani żadnej innej linii.

Moje miejsce jest bezmiejscem, śladem nieodnajdywalnego,
ani ciałem ani duszą.

Należę do ukochanego.
Ujrzałem dwa światy jako jeden i usłyszałem jego wołanie.
Poznałem pierwsze, ostatnie, zewnętrzne, wewnętrzne
jak oddech oddychający człowiekiem

ZtB

Zawrzyj przyjaźń

Jeżeli szukać pragniesz łaski Ducha Świętego, tedy ze sprawiedliwym zawrzyj przyjaźń, wychylił bowiem czarę wiekuistego życia z rąk nieśmiertelnego Szafarza i jak prawdziwy poranek obdarza światłem, i budzi do życia serca umarłych.

Bahá’u’lláh

Zanim poznałem Wiarę Bahá’í wyruszyłem w pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Wtedy nauczyłem się mówić do innych katolików angażujących się w życie Kościoła “bracie/siostro”.

Gdy zostałem bahaitą jedną z rzeczy, które zaskoczyły mnie we wspólnocie było to, że bahaici zwracają się do siebie “przyjacielu”. Dla mnie była to zupełnie nowa jakość. Brat może zdradzić, oszukać nas, a nawet zostać naszym wrogiem. Przyjaciel zawsze stoi po naszej stronie, wspiera i pomaga nam się rozwijać. O tym, że nie możemy zmieniać świata bez pomocy przyjaciół mówi kolejna impresja pokonferencyjna.

Budowanie Nowej Cywilizacji

Wysiłki bahaitów i ich przyjaciół wkładane w budowanie społeczności nie są po prostu dobrymi programami społecznymi realizowanymi przez bezinteresowane osoby. Oparte są na przekonaniu, że ludzkość znajduje się w bardzo szczególnym okresie swej historii.

O tym, że możemy nic nie robić pozwolając na rozwój dezintegracji lub działać budując nową cywilizację, opowiada jeden z uczestników konferencji. Bardzo inspirująca wypowiedź. Film w języku hiszpańskim z napisami angielskimi.