Zmiany

 Image

Tym co kształci ten świat jest sprawiedliwość, gdyż opiera się ona na dwóch filarach, nagrodzie i karze. Te dwa filary stanowią źródło życia dla świata              

                                                                                                                                     Baha’u’llah

Skupcie się nad tym co zaraz przeczytacie, pomedytujcie nad tym, rozmyślajcie nad tym, bo dobierałem słowa staranie, aby treść była jak najbardziej jasna, a jest to sprawiedliwość. Daje ona siłę do działania i pozwala patrzeć przez niczym nie zmącony pryzmat naszych pragnień.
Każdy z nas kiedyś sobie narzekał, bądź wciąż to robi, na system w jakim żyjemy, państwo jakim jesteśmy, politykę jaką mamy.
Ale czy ktokolwiek z nas, z odwagą stada lwów próbował poruszyć, pchnąć coś w tym, aby się zmieniło, tworząc nowe podłoże dla tych, co rodzą się po nas? Czy kiedykolwiek postawiliście sobie wyzwanie tak śmiałe, że w ciszy i samotności własnego istnienia onieśmielało was to!? Jeśli tak, to wydobądźcie to z wyobraźni i podzielcie się tym. ” Jeśli wydobędziesz na wierzch to co jest w tobie, to co wydobędziesz cię ocali. Jeśli nie wydobędziesz tego co jest w tobie, to czego nie wydobędziesz cię zniszczy” – Zwoje znad Morza Martwego.                                                                                                                                   Ja od dzieciństwa noszę wizję świata, gdzie każdy człowiek świadomie uczestniczy w wywieraniu pozytywnego wpływu na otoczenie, będąc jego konstruktorem. I nie jest to żaden filozoficzno-teoretyczny wywód, raczej jest to głęboka potrzeba głosu, który aż się gotuje w każdym z nas, aby wybuchnąć niczym wulkan ścierając w pył marazm bezsilności, niemocy. Najważniejsza informacja we wszechświecie, budzi się z drzemki, niczym długo uśpiona góra wulkaniczna.
Podam link do 20 minutowego filmu, http://www.youtube.com/watch?v=5vAa5X12qXw, który dość konkretnie pomógł mi zrozumieć te słowa.

Tym co kształci ten świat jest sprawiedliwość, gdyż opiera się ona na dwóch filarach, nagrodzie i karze. Te dwa filary stanowią źródło życia dla świata.

Gdy pierwszy raz to przeczytałem, pomyślałem że brzmi to naiwnie, na tzw kija i marchewkę, coś tu nie gra mówiłem. Wiele razy później też nie mogłem tego zrozumieć, może był to szum przeszłości. Ponieważ mówiłem do siebie, ale jak to, przecież to takie tanie. Może dla wielu z was było podobnie bądź i do teraz wydaje się to dla was słabe. Bynajmniej, mówię o sobie, musiałem uświadomić sobie pewien dualistyczny taniec, którego jestem przejawem, bądź on jest mną.
Więc lecimy, i na początek powiem – nagroda i kara. Czy świat którego ”źródłem życia” są te dwa filary, nam to dostarcza, a jeśli tak, to jak intensywnie, na jakich poziomach, w których sektorach, portalach, gdzie zauważacie przejaw równowagi pomiędzy nagrodą, a karą?
Bo ja albo mam zamglone oczy, okopane w egoistyczne wizje albo po prostu nie chcę tego widzieć.
Oczywiście może trochę przesadziłem, bo gdzieś to widzę, np w modelu wychowywania dzieci w mojej rodzinie, nie mam na myśli że ja byłem tak wychowywany, bo nie byłem, ale od strony mojej siostry, jak ona wychowuje swoje dzieci. Także obserwuje to u niektórych mich znajomych, którzy mają dzieci. Czy gdzieś jeszcze?

Tym co kształci ten świat jest sprawiedliwość, gdyż opiera się ona na dwóch filarach, nagrodzie i karze. Te dwa filary stanowią źródło życia dla świata.

Skupmy się na bardziej szerszym polu działania gdzie nagroda i kara idą w parze dając życiodajną wodę na spragnione wargi świata. Rozmówca z filmu wspomniał o firmach ubezpieczeniowych, które dla kierowcy bezwypadkowego oferują nagrodę w postaci zniżek, ( w większości są to prywatne firmy ). Bo jak usłyszeliśmy kodeks drogowy nie ma czegoś takiego w swoich ramach jak nagroda, a może i ma, ale wtedy nagrodą jest brak kary. Brzmi to co najmniej śmiesznie, aby nagrodą było brak kary. A czy w tak istotnej instytucji jaką jest system oświaty dostrzegliście dualizm nagrody i kary, który by oceniał sprawiedliwie zdolności człowieka. Bo trafnie zauważył rozmówca że ludzie nie powinni być stawiani równo wobec prawa, (patrząc przez ekran zdolności), nie myląc tego z tym, że inni mają przywileje, a inni nie, bo to jest jawna niesprawiedliwość, tak jawnie panosząca się obecnie w życiu.
Czy kiedykolwiek doświadczyliście w życiu sprawiedliwości opierającej się na dwóch filarach nagrody i kary z rąk obecnego porządku państwa w jakim żyjemy, bądź mieliście okazje żyć. Jeśli tak to proszę was o kontakt zemną i podzielenie się tym doświadczeniem. Ja szukałem w internecie i znalazłem zabawne wręcz paragrafy odnoszące się do nagród, nie będące nawet procentem tego czym jest kara. Zapytałem też pewną osobę która ma na co dzień, do czynienia z regulacjami prawnymi i powiedziała jasno, ”że czegoś takiego nie ma jak nagroda za uczciwe postępowanie”.
Przejdę teraz być może do tzw Pięty Achillesowej dzisiejszej kondycji społeczeństwa, a jest nim moim zdaniem kodeks karny, który bez przeciwwagi w postaci kodeksu nagród jest tylko, ”narzędziem tak ślepym jak miecz w dłoni kata” – Tadeusz Różewicz, wymierzającym ciosy w sam korzeń wrodzonej wolności każdego z nas. Świadomie nie podaję tu żadnych przykładów o działaniu systemu czy prawa, za to posłużę się cytatem.
“Ludzkość wpadła w spiralę strachu, apatii i nienawiści. Takie ludzkie instynkty napędzają hierarchiczny system polityczny i biurokrację, która ogranicza podstawowe ludzkie prawa do bycia szczęśliwym. Społeczeństwo oparte na strachu apatii i nienawiści ustanawia system mający fundamentalny wpływ na zadowolenie jednostki. Tłumi on indywidualny rozwój, podtrzymując schemat wyższości i niższości i klasowości społeczeństwa opartą na fałszywych ideach”. Mark Zimmerman

Tym co kształci ten świat jest sprawiedliwość, gdyż opiera się ona na dwóch filarach, nagrodzie i karze. Te dwa filary stanowią źródło życia dla świata.

I będzie się tak dalej działo do momentu, gdy zaczniemy brać sprawy w swoje ręce, opierając działania na tych dwóch filarach, i powstawać do bycia społeczeństwem, które jest godne dziedzictw jakie dało nam około 15 miliardów lat życia wszechświata, ( w niektórych teoriach wiek jego liczy się jak 10^100, w takim wypadku spuścizna jaką nosimy jest jeszcze bardziej obfita).
W pismach Baha’i jest powiedziane, Zajmijcie się pilnie potrzebami wieku, w którym żyjecie i skoncentrujcie swoje rozważania na jego niezbędnych potrzebach i wymaganiach. Dla mnie właśnie tą potrzebą i wymaganiem jest sprawiedliwość: Za jej pomocą widzieć będziesz własnymi oczyma, nie zaś oczyma innych i pojmować własnym rozumem, a nie rozumem bliźniego twego. Skoncentrujmy się teraz, jak w niedalekiej przyszłości możemy zacząć wdrażać ten schemat w życie. Bo wyobraźcie sobie państwo, gdzie panuje ten system i każdy kodeks nakazów, zakazów, kar ma swój odpowiednik w postaci kodeksu nagród. Jak przecież wysublimowany jest kodeks karny, tak elokwentnie napisany, a jednocześnie będący jak jad, a przecież nie jest filozofią stworzenie kodeksu nagród, który by bez wątpienia determinował ludzi do tego, aby żyć godnie i odnosić się z szacunkiem do innych istot. Oczywiści to jest proces i może to potrwać jakiś czas, ale mówię wam tu, że wprowadzenie tego modelu jest nieuniknione i nie do powstrzymania. Obecny system zostanie przebiegunowany, zmiatając miejsce do tak szeroko rozprzestrzenionego narzekania na jego temat ( bo jak mało osób jest wdzięczna i dostrzega to że kraj w jakim żyjemy zapewnia nam tyle dóbr, np drogi – są jakie są, ale , korzystamy z nich dla własnych prywatnych celów. Administracja jaka jest taka jest, ale to właśnie my dajemy energię tą aby istniały. Polityka jaka jest, taka jest, ale nie daje nam to immunitetu, aby na nią narzekać, wręcz przeciwnie zróbmy coś, właśnie to – harmonię pomiędzy karą a nagrodą, a poprawimy nasz byt). A fakt ten opiera się na naszej przyrodzonej chęci ku stawaniu się lepszym człowiekiem, ku samorealizacji.

 Tym co kształci ten świat jest sprawiedliwość, gdyż opiera się ona na dwóch filarach, nagrodzie i karze. Te dwa filary stanowią źródło życia dla świata.

Nie namawiam tu do rewolucji ( każdy bahaita powinien przestrzegać status quo państwa w którym żyje ), bo ona jest emocją która szybko opada odsłaniając dzieło swojego działania, bynajmniej nawołuje do spojrzenia w głąb przyszłości i dostrzeżenia wizji że niema czegoś takiego jak, ” i tak nic nie dam rady zmienić “. K…a!, wszystko da radę zmienić, na lepsze. ”Bo jeśli kiedykolwiek pomyślałeś że niemożliwe istnieje, miej na uwadze, że, my rasa ludzka, jesteśmy niemożliwością istniejącą w teoretycznie niemożliwym wszechświecie” – YT, Żyj bez granic.
Zastanówcie się dlaczego moglibyście chcieć żyć w państwie, gdzie za uczciwe postępowanie jesteście nagradzani, a w przypadku potknięć macie możliwość na zniwelowanie tego, przez poprawne prowadzenie się w przeszłości. Gdzie np za iluś letnie odprowadzanie fair podatków, ich procent do płacenia się zmniejsza, bądź dostajemy różnego rodzaju ulgi i obniżki na ruchy jakie chcemy wykonać. Oczywiście to wymaga stworzenia nowego prawa, które by regulowało tymi przepisami. Jest to wyzwanie tak śmiałe, że mało kto pewnie z niezachwianą pewnością ,o tym kiedykolwiek pomyślał, ale wyzwanie tak budujące że każdy bez wyjątku przykładał będzie do tego ręce, aby działać na jego korzyść. Po prostu jest to samonapędzająca się maszyna – perpetuum mobile. Można tu się rozpisywać nad tym jak zaczniemy to wprowadzać w życie, więc zostawiam to dla każdego z was.
Ale pozwolę sobie na to aby zapytać w jakim stopniu jesteśmy gotowi na zmianę? Następnie wyobrażamy sobie że nastąpiła zmiana i system jaki stworzyliśmy opiera się na dwóch filarach nagrodzie i karze, jakie są tego pozytywne skutki? Determinacja do bycia pracowitym? Pragnienie aby pomagać innym? Uczciwe wywiązywanie się z regulacji prawnych? Świadoma współpraca z instytucjami państwa? Redukcja obgadywania? Rozwijanie talentu? Bezwarunkowy uśmiech na twarzy…? Zastanówmy się dlaczego te skutki są dla nas ważne?
Na koniec, jaki jest następny krok, jeśli takowy istnieje?

Cdn…

ZtB

Advertisements

Czyste tchnienie

 Image

Napisano tysiące książek, poradników, artykułów, nagrano wiele filmów, reportaży o tym jak młodzież żyje, dorasta i rozwija się. Jednak w dobie tak wielkich możliwości, gubimy kontakt z tymi, co są po nas. Może ze strachu, kompleksów, paranoi czy fobii opieramy się rękami i nogami przed tym, co jest nami. Brak akceptacji i bezsilność w społecznym modelu zachowań, obdziera nas z wrodzonej niezniszczalnej prawdy, że każdy jest stale idącą naprzód ścianą z wypisanym na niej własnym miejscem. Młodzież, jak cegły w murze, a wychowanie ze strony starszych, jak zaprawa spalająca tę doskonałą relację. Jedno z drugim daje całość.

Oryginalnie powiem, że to właśnie w wychowaniu na wszystkich szczeblach jest siła. W młodym człowieku znika wszelki lęk do otaczającego świata, a pojawia się światło zrozumienia, że ten świat beze niego nie istnieje. 

Bo jak miałby istnieć, gdyby go nie było? 

Gdzie był wtedy świat?

Jak wyglądałby?

Kto miałby o nim myśleć?

W tym wieku, jak w tyglu gotują się, ujawniają i przejawiają cechy człowieka, który bardziej świadomie rezonuje z nieskończonością, którą jest i nie jest zarazem. To ambiwalentne uczucie, którego doznaje młoda osoba, pięknie opisuje perski poeta Rumi:

Nie znam siebie. Co poradzić? (…)
Ni ja Żyd ni chrześcijanin, ni muzułmanin.
Ni ze wschodu ni z zachodu, ani z lądu ani z morza,
nie ze sfer ja wirujących, nie zrodziła mnie przyroda.
Ni z powietrza ja ni z ognia, ani z wody ani z ziemi, (…)
nie z Adama ani z Ewy, ni z Edenu strzeżonego.
(…) moim śladem śladów brak,
nie mam ciała, ani duszy, jestem z Jego duszy wszak.
Dwoistości się pozbyłem, jednym ujrzałem światy oba,
tylko jedność znam i widzę, to jej szukam, za nią wołam.

Tak można opisać stan młodego człowieka, gdy rodzą się pewne idee i podejście do życia, gdy szukanie własnego miejsca zaczyna nabierać znacząco tępa. Jak niewypowiedzianie wspaniale się czuję, gdy wyobrażam sobie miejsce, gdzie człowiek nie musi tracić energii na szukanie w pyle, a czas młodości i dojrzewania unosi go ku niebiańskim sferom, gdzie zamieszkanie jego. `Abdu’l-Bahá pisze o czasie młodzieńczym:

Życie człowieka ma swoją wiosnę, obdarzoną cudowną chwałą. Okres młodości charakteryzuje się siłą i wigorem i wyróżnia się jako najbardziej wyborny czas ludzkiego życia. Dlatego, powinniście dniem i nocą dążyć abyście, obdarzeni boską siłą, zainspirowani olśniewającymi pobudkami i wspomagani przez Jego boską moc i niebiańską łaskę oraz wsparcie, mogli stać się ornamentem świata ludzkości, wybitnymi pośród tych, którzy zostali wprowadzeni w tajniki prawdziwej wiedzy (…)
Musicie wyróżniać się pośród ludzi waszą świętością, uniezależnieniem od rzeczy, wzniosłością zamiaru, wspaniałomyślnością, determinacją, szlachetnością myśli, wytrwałością, podniosłością waszych celów i waszymi cechami duchowymi; (…) każdy z was stanie się niczym nieustraszony lew przechadzający się po pastwiskach ludzkich doskonałości i niczym powiew o piżmowym zapachu unoszący się nad łąkami cnoty.

Śmiało mówię, że nie ma co się obawiać czegoś takiego jak nuda. Bo nieznane pozostanie zawsze nasze życie, ukryte w skrzyni tajemnic. Utopijne wizje pozostają utopijnymi dla słabych i tchórzliwych dusz. Dla posągów ludzkich cnót te wizje są jak powiew potwierdzenia przenikający ich na wskroś.  Łatwo dostrzec, że nie trzeba posiadać super wiedzy z różnych dziedzin nauki, aby wpływać na innych. Stając się wychowawcą często automatycznie stajemy się autorytetem. Jeśli przykładacie ręce do pracy z młodymi ludźmi, przekazujecie im wartości takie jak miłość, sprawiedliwość i szczerość
z czystością własnych wypolerowanych serc – to bez cienia wątpliwości jesteście architektami społeczeństwa!
 Oni są przecież, jak nikt inny, głodni tego wszystkiego, objawienia się tych cech w świecie i ich życiu.

Natchniony młody człowiek ma promieniującą twarz i oczy błyszczące jak najczystsze diamenty, których każde spojrzenie rozświetla miejsce, w jakie są skierowane. Ma złote serce, bijące siłą przyciągania dla tych, co mają odwagę w swoich własnych. Ma umysł niezmącony, krystaliczny, ogniskujący boskie przymioty. Ma postawę niezachwianą w przejawianiu wartości duchowych, moralnych i intelektualnych. Ma mowę szlachetną, słowa starannie dobrane, język świadomy. Tam, gdzie postawi stopę tam ziemia zamienia się w raj, rozkwita i budzi się do życia spróchniałe drzewo. Czerpiąc dłońmi wyrzeczenia rozdaje wokół to, czego świat jest głodny. Wnosi nowe tchnienie dla ciała ludzkości. Materializuje myśli w działanie na rzecz sprawiedliwości i rozwoju innych. Jest aktywnym pierwiastkiem całości.


Opis ten można ciągnąć naprawdę długo. Niech każdy kto go czyta, opisze w własnym zakresie, jak widzi młodego człowieka. Adam Mickiewicz udowadnia jak uniwersalny i nieśmiertelny jest temat młodości:

(…)Młodości! dodaj mi skrzydła!
Niech nad martwym wzlecę światem
W rajską dziedzinę ułudy:
(…)Młodości! ty nad poziomy
Wylatuj, a okiem słońca
Ludzkości całe ogromy
Przeniknij z końca do końca.
(…)Razem, młodzi przyjaciele!…
W szczęściu wszystkiego są wszystkich cele
Jednością silni, rozumni szałem,
Razem, młodzi przyjaciele!…
I ten szczęśliwy, kto padł wśród zawodu,
Jeżeli poległym ciałem
Dał innym szczebel do sławy grodu.
(…)Młodości! orla twych lotów potęga,
Jako piorun twoje ramię.
Hej! ramię do ramienia!
spólnymi łańcuchy
Opaszmy ziemskie kolisko!
Zestrzelmy myśli w jedno ognisko(…)

Ostatnio miałem okazję być na konferencji młodzieżowej gdzie było około tysiąca młodych ludzi. Podczas zajęć i konsultacji doznałem pewnego olśnienia w kwestii wpływania i wychowywania młodszych. Była nim myśl o rodzinach wielodzietnych.

To, że właśnie na tym polu od dawien dawna rolę wzoru do naśladowania brało na siebie świadomie bądź mniej starsze rodzeństwo. Sam tego doświadczyłem, gdy jako chłopiec wychowywałem się w domu, gdzie mieszkała babcia, dziadek, mama, tata, siostra, ciocia, wujek, kuzynka i kuzyn. Pamiętam to jak dziś, że właśnie od starszej siostry i starszego kuzyna czerpałem pewną inspirację do działania. Byli oni przykładem, jak należy postępować. Oczywiście było to na słabym poziomie świadomości, ale nie o tym chcę powiedzieć. Raczej zwracam uwagę, że ten model wychowywania dzieci przez dzieci jest stary jak stara jest historia człowieka. Teraz po prostu wychodzimy z cienia i świadomie zaczynamy działać na obszarze kolektywnej społeczności czerpiąc inspirację z przykładu, który mamy i mieliśmy pod nosem. Nie na darmo się mówi, że silna rodzina to silne społeczeństwo. Wynurzając się z pod zasłony krytyki i lęków, zaczynamy ten proces wdrażać na szerszą skalę gdzie to właśnie młody człowiek jest tym  który trzyma w swoich rękach klucz, który otwiera wszystkie drzwi, jest nim po prostu świadome wychowywanie młodszych od siebie ludzi, którzy następnie z korpusem nagromadzonych wartości dzielą się nim. Tworzą sny na jawie, dają pewność niepewnym, obecność samotnym, pocieszenie strapionym, nadzieję przegranym, miłość zawiedzionym, odwagę tchórzliwym i pomocną dłoń potrzebującym.

Tak właśnie wygląda przyszłość. Nieuniknione jest jej zwycięstwo, nie do powstrzymania jest ten proces. Niezaprzeczalny nadchodzi tryumf. Naturalnie był, jest i będzie wpisany w nasze przeznaczenie sukces. Do nas należy tylko otwarcie się na tą obfitość i włożenie wysiłku na rzecz poprawy kondycji związku pomiędzy dorosłymi, a młodymi, pewnego rodzaju znak równości zostać musi postawiony między nami. Obecnie wyłania się na horyzoncie wizja tego, że równomierny wkład w budowę ludzkiego organizmu, znanego pod nazwą społeczność, ma tak samo niezależnie od wieku każdy człowiek.

Było trochę teorii, teraz przejdźmy do praktycznych kroków, jak się do tego zabrać i wydobywać ze stanu prawdopodobieństwa tchnienie potęgi. Ja miałem jakiś czas temu przyjemność prowadzić zajęcia z ludźmi w wieku do piętnastu lat. Grupą opiekowałem się wspólnie z moją znajomą Ilmy (mimi_dajai@hotmail.com). Podaję jej maila ponieważ wiem, że zaczyna ona prowadzić nową grupę i każdy kto chciałby jej pomóc może się do niej zgłosić. W moim przypadku jest trochę inaczej, bo w październiku wylatuję z Polski na półtorej roku i żadnej grupy przez ten czas nie poprowadzę. Ale po powrocie, skupię się na tym, aby pomóc komuś albo stworzę własną grupę młodych walecznych serc.

Te zajęcia które razem z Ilmy prowadziliśmy się skończyły, bo chłopcy wyrośli i teraz sami mogą organizować zajęcia dla młodszych od siebie. Na tym polega cała zabawa. Co mogę dodać to to, że chociaż spotkania odbywały się raz w tygodniu, to owoce tej pracy są nie do zmierzenia. Nie do ogarnięcia jest ten fakt jak silnie oddziałujemy na siebie nawzajem. Teraz widzę że energia dana podczas spotkań rozkwita w tych umysłach promieniując wokół, transformując rzeczywistość. To jest alchemia, czyli zamiana ołowiu w złoto. Niby nic się nie zmienia, lecz po jakimś czasie odczuwa się kopa energii, który zmienia orbitę mechanicznego myślenia i budzi w nas olbrzyma. Tak właśnie działają na mnie słowa i czyny potwierdzenia od ludzi młodych, z którymi miałem przyjemność pracować. Dziękuję Wam za to, wiele się od Was nauczyłem i uczę cały czas.

Dodatkowo podaję namiary na Łukasza (lukas.kondraciuk@gmail.com), człowieka, który organizuje i prowadzi zajęcia w jednym z krakowskich Ośrodków Kultury – Klubie 303. Polecam odezwanie się do niego, jeśli w sercu Twoim bije pragnienie metamorfozy młodego pokolenia, a jeśli nie tętni w Twoich żyłach to, co opisuję, to tym bardziej się zgłoś. 

Polecam wychowawcom młodzieży pogłębioną pracę nad sobą. Rekomenduję strony o rozwoju osobistym, mają moc, determinują i dyscyplinują charakter tak potrzebny przy pracy z ludźmi. Jeden z nich to: http://bartekpopiel.pl/ (potwierdzam skuteczność, sam stosuje się do jego wskazówek), plus drugi: http://www.projektsukces.pl/. Oczywiście jest tego całe mnóstwo, mi do gustu przydały właśnie te dwie. Czuję w tej pracy służbę dla młodego pokolenia, dlatego się podzieliłem tymi linkami. Dodatkowo impikacja tej wiedzy umacnia własna postawę do życia, pozwala na określenie talenu i jego szlifowanie.

Jest taka piękna modlitwa, podzielę się na koniec nią z Wami.

O Panie! Uczyń tego młodzieńca promiennym i udziel tej biednej istocie Twojej łaski.
Obdarz go wiedzą, a o brzasku dnia udziel mu dodatkowej mocy i strzeż go
w schronieniu Twojej opieki, aby został uwolniony od błędu i poświęcił się służeniu
Twojej sprawie, aby mógł przewodzić samowolnym, wskazywać drogę nieszczęśliwym,
oswobadzać zniewolonych, budzić niedbałych, tak, aby wszyscy byli błogosławieni
w Twojej pamięci i chwale. Ty jesteś Potężnym i Mocnym.

`Abdu’l-Bahá

 

ZtB

Kasia o Jugendkonferenz 2013

Bardzo się ucieszyłam na powrót do mojego rodzinnego miasta Olsztyna. Po 24-godzinnej podróży autobusem w upalnym słońcu, gdzie każdy centymetr ciała ‘klei się’ i pragnie czystej, świeżej wody powitała mnie moja wspaniała rodzina. Mąż Szymon o ciepłym spojrzeniu, pamiętający o naszej siódmej rocznicy ślubu (piękny lawendowy bukiet i tajska zupa z nutą kardamonu czekały na nas w domu), 3-letni Ignaś biegnący w moją stronę z otwartymi ramionami i lekko ‘przytłoczona’ ogromem emocji przesłodka córka Leila, która swą głębią spojrzenia i potokiem miłości penetrowała mój byt.

Kiedy emocje opadły, przyszła nowa fala wzruszeń i refleksji, z którymi tak bardzo chciałam podzielić się z moją rodziną. Konferencja była dla mnie błogosławieństwem. Możliwość uczestniczenia w tym historycznym momencie w dziejach ludzkości, gdzie młodzi ludzie z całego świta powstają aby odcisnąć swój ślad na drodze ciągle rozwijającej się cywilizacji napawa serce prawdziwym szczęściem, podrywa skrzydła działania i rozpala umysł i duszę miriadami sił do służenia całej ludzkości, a w szczególności tym, którzy tak bardzo tego potrzebuję, czyli dzieciom i młodszej młodzieży. Choć mój umysł, ciało i duch są młode, to moje życie, na co dzień jest wypełnione obowiązkami skupiającymi się wokół dwójki małych dzieci, jak toczące się koło wysysające i napełniające zbiornik mej introwertycznej energii.

Uczestnictwo w konferencji, a tak naprawdę jej uczestnicy napełniło mój rezerwuar i wyposażyło mnie w dodatkowe źródło tryskającej, odwiecznej energii. Odnawiające skostniałą strukturę zanurzonego w chaosie świata, metafizyczne i praktyczne przesłanie Bahá’u’lláha jak i powalająca energia pozytywnych umysłów, wrażliwych, czystych i pragnących sprawiedliwości dusz, zjednoczona ‘misja udoskonalenia’ (duchowego, moralnego, intelektualnego), przepełnia mnie energią nie z tego świata. Dziękuję.

Wierzę, że (razem), możemy uczynić to miejsce pięknym
I believe, that (together) we can make this place beautiful.
Niech słowa, Strażnika Wiary Bahá’í, Shoghiego Effendi, rezonują w naszych sercach oświetlając nam drogę życia:

MIEJCIE WIARĘ, NIE PODDAWAJCIE SIĘ I BĄDŹCIE SZCZĘŚLIWI.

Alicja o Jugendkonferenz 2013


Mamy z Marcinem zaszczyt gościć na naszym blogu wpis Alicji, naszej przyjaciółki z północnej Polski. Alicja jest wyjątkową osobą, która od początku zrobiła na nas ogromne wrażenie swoim entuzjazmem. Poznaliśmy się niedawno w czasie frankfurckiej konferencji, na której uczyliśmy się jak zostać animatorami dla młodych ludzi w wieku 12-15 lat. O tym właśnie wyjeździe opowie Alicja.

*

Zostałam poproszona o powiedzenie paru słów, dlaczego zdecydowałam się przyjechać na Konferencję Młodzieżową we Frankfurcie nad Menem. Wspólnotę bahaicką poznałam poprzez moich przyjaciół mieszkających w moim sąsiedztwie. To właśnie oni swoją otwartością, ciepłem, bezinteresownością i nie narzucającym się zachowaniem rozbudzili we mnie chęć zapoznania się z programem dla młodszej młodzieży.

Pierwszym moim doświadczeniem związanym z programem dla młodszej młodzieży był obóz w Warszawie, na którym miałam możliwość obserwacji współpracy animatorów z młodszą młodzieżą. Doświadczenia, jakie tam zdobyłam, zainspirowały mnie i utwierdziły w ważności celu programu dla młodszej młodzieży. Sposób, w jaki prowadzone były zajęcia i atmosfera panująca we wspólnocie bahaickiej sprawiły, że od pierwszego dnia obozu z ogromną chęcią i spontanicznością włączyłam się w pomoc przy prowadzeniu zajęć i konsultacjach. Po powrocie do mojego miasta, naładowana pozytywną energią, rozpoczęłam kurs RUhi w celu zostania animatorem dla młodszej młodzieży.

Zdecydowałam się na przyjazd do Frankfurtu, żeby lepiej poznać bahaitów z innych miast Polski i w trakcie warsztatów poprzez konsultację wyklarować wspólną wizję służby w Polsce. W trakcie tych dwóch dni utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że cała społeczność bahaicka, a nie tylko kilkoro bahaitów, których dotychczas poznałam, ma w sobie miłość do ludzi tak żarliwą i głęboką, że zostaje ona na długo w sercach i działaniach.

Jedność

Image

Jedność – jak to łatwo powiedzieć.

A przecież jedność jest na dzień dzisiejszy fundamentem, na którym wznosi się stale idąca naprzód cywilizacja.

Jest ona czymś tak oczywistym, że przez swoją oczywistość jest wręcz niedostrzegalna w swojej istocie, głęboko skrytej przed powierzchownością oceny ludzkich umysłów. Jednak nie ignorujmy jej znaczenia, używając jej jako suchego słowa!

Raczej róbmy to do czego jesteśmy powołani. Nie na darmo tchnienia Umiłowanego powiały na serca nasze. Tak pisze o tym Bahá’u’lláh:

Rozważajcie po wszystkie czasy w sercach waszych, jak zostaliście stworzeni. Żeśmy stworzyli was wszystkich z jednej i tej samej materii, przeto się godzi wam być jako jedna dusza, chadzać jednymi stopami, jadać jednymi usty i mieszkać w jednym kraju, aby przez czyny  wasze i postępki znaki jedności oraz istota wewnętrznej swobody objawione zostały z głębi duszy waszej.

Teraz złapmy za lejce własnych możliwości, rozejrzyjmy się wokół, a dostrzeżemy fakty świadczące o jedności, bardziej jasne, niż słońce w południe na bezchmurnym niebie. Są nimi i pozostaną ludzie, zwierzęta, rośliny, minerały, ale w najgłębszej postaci pozostaje relacja z samym sobą.
Pozwolę sobie na przytoczenie kilku przykładów z obserwacji dnia codziennego. Doświadczam przejawów jedności dosłownie wszędzie, u każdego człowieka.

Spójrzmy na początek przez pryzmat naszych ciał, jak ten złożony proces miliardów funkcji tworzy jeden organizm, a teraz spójrzmy, że ten jeden organizm, z całą resztą ludzi, tworzy społeczny organizm. Przywołam cytat Bruca Liptona, biologa, i jego spojrzenie na kwestie jedności: 

Gdy patrzysz na siebie, widzisz pojedynczą osobę. Jeśli jednak pojmiesz naturę tego, kim jesteś, to zrozumiesz, że jesteś tak naprawdę społecznością około 50 trylionów żywych komórek. Każda komórka jest żywą osobą, czującym bytem, który ma swoje własne życie i działa, ale oddziałuje wzajemnie z innymi komórkami w naturze społeczności. Gdybym mógł cię zredukować do wielkości komórki i wpuściłbym cię do twojego własnego ciała, to zobaczyłbyś zatłoczoną metropolię trylionów osób żyjących w jednej skórze. Staje się to istotne w momencie, gdy zrozumiemy, że zdrowie jest wtedy, gdy w tej społeczności panuje harmonia, a choroba pojawia się wtedy, gdy pojawia się dysharmonia, która dąży do zakłócenia relacji w społeczności.

Jak niesamowicie jest dostawać potwierdzenie tego, że przez harmonię i równowagę dajemy zdrowie samym sobie i innym wokół. Taki przywilej uświadamia o wielkiej odpowiedzialności, za rozwój ludzki i jednocześnie rozpędza do prędkości nadświetlnych każdego, kto ma świadomość, że to on-ona tworzą rzeczywistość, wydobywając ze stanu prawdopodobieństwa perły ludzkich marzeń o jedności, szczęściu i pokoju.

Przejdę do innego człowieka, który mówi o jedności na naprawę głębokim poziomie, obdzierając z egoistycznych pragnień każdego, kto jedność ma gdzieś. Jest nim Vilayanur S. Ramachandran, neurolog, którego badania nad działaniem mózgu zaprowadziły do doniosłych odkryć. Mówi on o jedności opartej na badaniach naukowych. W jednym ze swoich wystąpień powiedział: Zostaje rozmyta granica pomiędzy mną a innymi ludźmi (…) i to nie jest abstrakcyjne czy metaforyczne. Jedynym, co oddziela nas od siebie jest skóra. Gdy ją pominiemy doświadczamy cudzego dotyku. Rozbijamy barierę pomiędzy nami a innymi ludźmi. A to jest podstawą większości filozofii Wschodu – niezależne ”ja” nie istnieje, ”ja” zdystansowane od innych, badające świat i innych ludzi. Jesteśmy połączeni nie tylko Facebookiem czy internetem, lecz całkiem dosłownie naszymi neuronami i na tej sali są całe łańcuchy neuronów komunikujących się ze sobą. Nie ma prawdziwego rozdziału mojej świadomości od świadomości kogoś innego. To nie jest żaden filozoficzny bełkot, to wynika z podstaw neurobiologii.

W zderzeniu się z takimi faktami jesteśmy pobudzeni jeszcze bardziej do zastanowienia się nad pojęciem jedności. Ona po prostu wynika z naszej natury. Więc chyba nikogo nie dziwi to, że jedność jest nam na dzień dzisiejszy dana, aby ujawnić, uwolnić, uświadomić sobie jej miejsce.

Podam z innej beczki przykład o jedności tak bezkreśnie rozsianej na polu działania jednostek i kolektywu. Jest nią grupa hiphopowa Hemp Gru, która w oczywisty sposób odnosi się do istoty jedności:

 
Jedność jest w tobie, jedność jest w nas.
Liczy się rodzina, a nie stracony czas
Jedność jest siłą, jedność ma moc.


Ten konkretny wyraz oddania hołdu jedności jest tylko kolejnym potwierdzeniem tego, że każdy ceni jedność. Automatycznie nasuwa się spostrzeżenie, że ta sprawa – jedność i jej potęga, nie jest indywiduum zarezerwowanym dla wybranych ludzi, uzurpujących sobie prawo do sprawowania nad nią władzy, czy posiadania immunitetu pozwalającego decydować za los innych, co jest dobre a co złe.
Niezależne poszukiwanie prawdy, do którego jesteśmy nawoływani, zawiedzie każdego człowieka na brzeg oceanu zrozumienia i wewnętrznej swobody.

Dodam, opierając się na własnym doświadczeniu i przemyśleniach, że to wszystko, co napisałem o jedności i tak się nie urzeczywistni w swojej niezniszczalnej i czystej formie, gdy nie zjednoczymy się z samymi sobą. Rozumiem to przez świadomą obserwację samego siebie jako kogoś, kto akceptuje siebie takim jaki jest. Ze swoimi słabościami, lękami, kompleksami, perwersjami, poczuciem niższości, wyższości, mocy, piękna, doskonałości, potęgi ponad miarę! Gdy zaniedbujemy jedność na przysłowiowym własnym podwórku, jakim jest nasze ciało, myśli, emocje, słowa, czyny, toczymy tego raka zepsucia i niesprawiedliwości przez niewinność i delikatność planety Ziemia, tworząc dysfunkcje pomiędzy sobą a światem. Jeszcze większy gwałt zadajemy, gdy z takiej wartości jaką jest jedność robimy etykietkę, emblemat, posążek, jak order z pustą historią w tle. Udawanie i pretendowanie do czegoś, co nigdy nie było kompatybilne z naszym wnętrzem jest jak samobójstwo z nieskończonym odradzaniem się i przeżywaniem tego koszmaru na nowo.

*
Tak jak święci i sprawiedliwi nie mogą się wznieść ponad to, co najwyższe w każdym z nas, tak nikczemni i słabi nie mogą upaść poniżej tego co jest w nas najniższe.

Kahlil Gibran
*

Nie ma straconych szans!  Za to są wieczne okazje, aby być coraz lepszym!

Podsumowując podam pewną własną metaforyczną wizję, jak wielką mamy siłę, aby żyć w jedności. Patrząc na kwiat możemy zobaczyć jego piękno i spokój, który jest zakorzeniony w istnieniu w życiu. Patrząc na majestatyczny lot ptaka na niebie, możemy dostrzec wolność, radość istnienia i życia. Gdy przechodzimy do coraz większych rzeczy związanych z naturą, dostrzegamy to samo – akceptacja i łączność z samą sobą. Ziemia z całą swoją obfitością i bogactwem jest zanurzona w życiu i istnieniu. Układ słoneczny, galaktyki, cały wszechświat jest zespolony z istnieniem i harmonią, równolegle rodząc różnorodność. Ten świat tylko pozornie się ze sobą nie komunikuje. Drzewa nie mówią, zwierzęta nie myślą słowami, planety nie dzwonią do siebie – a jednak potrafią tworzyć tak doskonały, zrównoważony organizm przesycony bogactwem. Dlaczego? Ponieważ jednoczą się w jednym celu – życiu, istnieniu.

Wyobraźmy sobie, co potrafi człowiek, który jest obdarzony siłą wymowy, umysłu, rozumu, ducha, gdy jednoczy się w jednym wspólnym celu i jednej wspólnej sprawie.

ZtB

Ludzie wokół nie widzą tego, co się dzieje

Do najbardziej aktywnych na polu nauczania w internecie w Polsce bez wątpienia należy Kusztar. Nieprzerwanie od 2007 roku do dziś bloguje na temat bahaizmu w języku polskim. W tym czasie założył 3 blogi, z czego każdy kolejny jest przedłużeniem życia poprzedniego, choć zmieniały swoją postać i tytuł – w związku z tym traktuję je wszystkie jako jeden blog. Od sierpnia 2007 do stycznia 2009 funkcjonował pod długim tytułem “Kirgistan Kirgizi Azja Srodkowa + Bahai Bahaizm Wiara Bahai w Polsce religia Baha’i Co to jest bahaizm? Kim są bahaici?” (bahai.blog.onet.pl), by potem przeobrazić się w “The Baha’i Faith/All are welcome/Bahaizm” (bahaizm.blogspot.com) uaktualniany do sierpnia 2011, gdy zastąpił go “Bahaizm – najmłodsza światowa religia. Bahaicka wspólnota w Polsce” (bahaizmwpolsce.wordpress.com).

Podziwiam Kusztara z powodu jego wytrwałości. Przeprowadza regularne aktualizacje, stara się na bieżąco przekazywać informacje ze świata bahaickiego i zapraszać czytelników do włączania się w wysiłki na rzecz budowania jedności. Mało tego, wszystkie noty pisze w języku polskim, który nie jest dla niego pierwszym językiem. Jako Polak jestem mu dozgonnie wdzięczny za trud rozpowszechniania najważniejszej informacji we wszechświecie w mojej ojczyźnie.

Ludzie wokół nie widzą tego, co się dzieje. Tylko człowiek, który znajduje się w tej gotującej się zupie, może to pokazać światu – odpowiada Kusztar zapytany o motywację do prowadzenia bloga. Świadomy mnogości działań inicjowanych przez wyznawców Bahá’u’lláha wybiera sposób blogowania odbiegający od stylu Kasi i Nadine. Dziewczyny głównie pisały, dzieliły się swoimi przemyśleniami. Kusztar atakuje wizualnie, dzieli się zdjęciami przedstawiającymi życie bahaitów i miejsca dla nich święte. Pokazuje, że to się dzieje naprawdę, myśl przekłada się na rzeczywistość, a plan na akcję. Cytat ze “Słów ukrytych” – O bracia, niechaj czyny, nie słowa będą ozdobą waszą – nie pozostaje pustym sloganem. Dzieje się to tu, w Polsce, w twoim mieście i wsi, na sąsiedniej ulicy.

Kusztar rozpoczynając blog zawsze myśli, że będzie on o nim. Potem ogranicza się do notek na temat jego dwóch miłości: Kirgistanu i Wiary, by ostatecznie pisać już tylko o ostatniej z nich. Najbardziej cenię w jego blogu chęć pokazywania bahaitów jako ludzi z krwi i kości. Kocham jego pomysł zapraszania przyjaciół, by pisali, jak zostali wyznawcami Wiary Bahá’í. Dzięki tej inicjatywie zebrał masę fantastycznych historii, które powodują, że serce bije mocniej. Te historie są często jedyną drogą do zrozumienia, jak się zostało bahaitą. W przypadku bahaizmu fakt, że ze względu na brak aktu inicjacji moment konwersji nie jest uchwytny, zmusza nas do głębokiego przemyślenia całego procesu, w czasie którego nauka o jedności stała się naszym powietrzem. Już w 1923 roku John Ebenezer Esslemont w książce “Bahá’u’llá i Nowa Era” zauważył, że człowiek może być bahaitą, nawet jeśli nigdy nie słyszał imienia Bahá’u’lláha.

Kusztar właśnie wyjechał z Polski, co na pewno znacznie utrudni mu prowadzenie strony o adresie jednoznacznie stawiającym sprawę: bahaizmwpolsce.wordpress.com. Kiedyś, mówiąc pół żartem, pół serio, powiedział, że gdy on już nie będzie mógł, ja mam prowadzić jego bloga. Mam nadzieję, że ten zbieg okoliczności nie jest spełnieniem się jego proroctwa, i że dalej będę mógł czytać notki Kusztara.

Inspiracja

Zapraszam do zobaczenia filmu, który zainspirował Nadine. Przypomnę, że zobaczymy w nich przyjaciół z Australii, Kanadzie, Kolumbii, Malezji, Nepalu, Włoszech i Zambii.

Pochwalę się, że dzięki naszej nocie Nadine poczuła nową energię i chce wznowić bahaiblogowanie. Mam nadzieję, że dotrzyma obietnicy. Poza tym dowiedziałem się od niej, że zaatakowała Tumblra. Tutaj nie mamy już do czynienia z osobistymi wpisami, ale z rzetelnym przekazywaniem wiedzy. Zachęcam do sprawdzenia:
1. bahai-polska.tumblr.com
2. historiabahaizmu.tumblr.com
3. zasadybahaickie.tumblr.com